Jesteśmy z
Wiką na lotnisku. Za godzinę jedziemy do Londynu!!!
Rodzice pozwolili nam pojechać
samym. Pod jednym warunkiem. Chciałyśmy się zalokować w jakimś hotelu, ale starzy
uparli się żebyśmy pojechali do mojego kuzyna, który aktualnie pojechał na wakacje. Taki układ mi pasuje!! Będziemy miały całą chatę wolną!!
Odprawa trwała prawie godzinę. Potem
wsiadłyśmy do samolotu i czekałyśmy na start. Jestem strasznie podjarana.
Wiktoria ciągle coś gada, że może spotka gdzieś One Direction. Powoli zaczynało
mnie to męczyć, ale nie będę jej przeszkadzać. Niech się cieszy!
W ogóle to nie za wiele o nich
wiedziałam. Kiedyś obiły mi się o uszy może trzy piosenki i na tym koniec. Oj tam! Nie będę się martwić
jakimiś bzdetami. Za niedługo mam wylądować w Londynie!!
- Willow?
Wika wyrwała mnie z zamyślenia.
Popatrzyłam na nią dziwnymi oczami.
- Nom?
- Ty wiesz
gdzie mieszka ten twój kuzyn?
Zadkało mnie. Jak mogłam zapomnieć o
tak banalnej rzeczy!! Boże co ja teraz zrobię?! Kto normalny zapomina o
najwarzniejszych rzeczach! Ale w sumie to nie tylko moja wina, przecież
rodzice też mi mogli powiedzieć! Dobra Willow uspokój się i myśl racjonalnie.
- Chyba
zapomniałam się tego dowiedzieć.
Wiktoria popatrzyła na mnie z
wyrzutem.
- Brawo
geniuszu! I co mu teraz zrobimy?
Usłyszałyśmy głos stewardessy że
zaraz wylatujemy i żeby zapiąć pasy.
- Będziemy
się martwic co zrobimy jak dolecimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz