czwartek, 21 lutego 2013

PROLOG



Jesteśmy z Wiką na lotnisku. Za godzinę jedziemy do Londynu!!!

            Rodzice pozwolili nam pojechać samym. Pod jednym warunkiem. Chciałyśmy się zalokować w jakimś hotelu, ale starzy uparli się żebyśmy pojechali do mojego kuzyna, który aktualnie pojechał na wakacje. Taki układ mi pasuje!! Będziemy miały całą chatę wolną!!

            Odprawa trwała prawie godzinę. Potem wsiadłyśmy do samolotu i czekałyśmy na start. Jestem strasznie podjarana. Wiktoria ciągle coś gada, że może spotka gdzieś One Direction. Powoli zaczynało mnie to męczyć, ale nie będę jej przeszkadzać. Niech się cieszy!

            W ogóle to nie za wiele o nich wiedziałam. Kiedyś obiły mi się o uszy może trzy piosenki  i na tym koniec. Oj tam! Nie będę się martwić jakimiś bzdetami. Za niedługo mam wylądować w Londynie!!

- Willow?

            Wika wyrwała mnie z zamyślenia. Popatrzyłam na nią dziwnymi oczami.

- Nom?

- Ty wiesz gdzie mieszka ten twój kuzyn?

            Zadkało mnie. Jak mogłam zapomnieć o tak banalnej rzeczy!! Boże co ja teraz zrobię?! Kto normalny zapomina o najwarzniejszych rzeczach! Ale w sumie to nie tylko moja wina, przecież rodzice też mi mogli powiedzieć! Dobra Willow uspokój się i myśl racjonalnie.

- Chyba zapomniałam się tego dowiedzieć.

            Wiktoria popatrzyła na mnie z wyrzutem.

- Brawo geniuszu! I co mu teraz zrobimy?

            Usłyszałyśmy głos stewardessy że zaraz wylatujemy i żeby zapiąć pasy.

- Będziemy się martwic co zrobimy jak dolecimy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz